Dieta, siłownia, wyrzeczenia – robię wszystko, żeby schudnąć.

Dla mojego faceta to jednak wciąż za mało – według niego ciągle jestem za gruba. Mobilne, potrzebuję Waszej rady.

Jestem z moim facetem już od sześciu lat. Ostatnio zaczął mi zarzucać, że jestem za gruba. W ogóle od pewnego czasu wciąż mi docina, że jestem zbyt ciężka, że na pewno nigdy nie uda mi się schudnąć i wszystkie swoje ciuchy powinnam zmienić na rozmiar xxxl.

 Powiedziałam mu w końcu, że wyrzeknę się wszystkiego, żeby schudnąć, a wtedy go rzucę. Że będzie z żalem patrzył, jaką inny facet ma super laskę. Wiecie, co mi powiedział? „A kto by cię chciał?” – usłyszałam. Zrobiło mi się strasznie przykro. Zwłaszcza, że on w ogóle nie zauważa tego, że się staram. Naprawdę. Zaczęłam dietę, poszłam na siłownię, a on ciągle mi mówi, że jestem grubym potworem.

 Nie mam już siły. Chciałabym, żeby mój mężczyzna mnie kochał, doceniał i patrzył przede wszystkim na to, jaka dla niego jestem, a dopiero potem na moją fizyczną budowę. Najbardziej denerwuje mnie jednak to, że mój obecny nie ma w sumie prawa tak o mnie mówić. Chociaż on sam uważa siebie za boga, który może mieć każdą kobietę, to nie jest to prawdą. Jemu też przydałaby się dieta i siłownia. Kiedy mu to powiedziałam, wyśmiał mnie i stwierdził, że powinnam być mu wdzięczna za to, że w ogóle ze mną jest, bo gdyby nie on, to byłabym sama do końca życia.

 Ta sytuacja mnie wykańcza i doprowadza do szału. Mimo wszystko kocham swojego faceta i chcę z nim być. Nie wiem już jednak, co mam zrobić, by wreszcie zobaczył we mnie kobietę i docenił moje starania. Poradźcie, proszę, co ja mam robić?!

Zrozpaczona