Dziwaczne zabiegi kosmetyczne

Maseczka z ptasich odchodów? A może kąpiel w piwie? To tylko niektóre propozycje „oryginalnych” zabiegów kosmetycznych, którymi salony SPA próbują przyciągnąć do siebie klientki.

Wiele kobiet zrobi wszystko, aby pięknie wyglądać. Salony SPA doskonale o tym wiedzą, dlatego oferują paniom bogatą i różnorodną ofertę. Ze względu na dużą konkurencję na rynku, każdy salon stara się przyciągnąć klientki, wymyślając coraz to nowe, oryginalne zabiegi, których nie znajdą u konkurencji. Niezwykłość niektórych z nich wywołuje jednak ironiczny uśmiech, zamiast okrzyków pełnych entuzjazmu. Przestawiamy kilka z nich.

Oryginalne masaże

Salon SPA w Izraelu zasłynął na całym świecie niezwykłą techniką masażu. Jego właścicielka, Ada Barak, postanowiła użyć do tego zabiegu… węży. Pozbawione jadu gady są kładzione na plecach klientki i pozostawione tam na pewien okres czasu. Dzięki różnej wielkości i grubości ich ruchy wywołują bardzo różnorodne doznania – od ugniatania aż po delikatne łaskotanie. Panie chętnie decydują się na taki zabieg, chwaląc go jako relaksujący i odprężający. Choć trudno uwierzyć, że można być spokojnym, gdy po twojej twarzy pełzają dwa węże, a na brzuchu leży kilka wielkich gadów, niestety, nie możemy się przekonać na własnej skórze o tym, czy to prawda. Takie masaże są wykonywane tylko w jednym miejscu na świecie, dlatego warto pomyśleć o odwiedzeniu salonu w czasie wycieczki do Izraela.
Miłośnicy nowości, którzy boją się węży, mogą wybrać się do Wielkiej Brytanii. W salonie SPA przy klubie golfowym Loch Lomond wprowadzono do oferty masaż podgrzanymi piłeczkami do golfa. Taki zabieg jest przeznaczony przede wszystkim dla golfistów, spragnionych chwili relaksu po wytężonych zawodach. Piłeczki są podgrzewane w takim samym urządzeniu, jak znane wszystkim wielbicielkom SPA kamienie do masażu, również tak samo się je układa – wzdłuż kręgosłupa. Menadżer Loch Lomond twierdzi, że piłeczki o wiele lepiej spełniają swoje zadanie, bo nie tylko wydzielają ciepło, ale dodatkowo uciskają kręgosłup.

Niezwykłe kąpiele

W ofertach salonów SPA są dostępne również różnego rodzaju kąpiele. Nikogo już nie zaskoczy wanna pełna mleka czy jogurtu. Nowością na rynku jest natomiast kąpiel w trocinach, mająca właściwości masujące i relaksujące. Dodatkowo oczyszcza i wygładza skórę, a także pobudza krążenie. Taki zabieg wydaje się mieć same zalety… jednak w dalszym ciągu polega on na leżeniu w wannie pełnej trocin, co, trudno ukryć, brzmi niezbyt atrakcyjnie. Zalety, płynące z kąpieli zdają się jednak przeważać nad tą jedną wadą, dlatego warto spróbować, nawet, jeśli taka kąpiel wydaje się odrobina absurdalna. Kąpiel w piwie przeznaczona jest dla tych pań, które gładką skórę przedkładają nad przykry zapach, kojarzony raczej z całonocnym imprezowaniem niż luksusowym weekendem w salonie SPA. Taki zabieg regeneruje i wygładza skórę całego ciała, redukuje cellulitis, zwiększa cyrkulację krwi, redukuje napięcie mięśni oraz rozgrzewa stawy. Mieszanka chmielowa wzmacnia też włosy i paznokcie. Aby wypróbować „cudowne” właściwości piwa, najlepiej udać się do specjalnego piwnego SPA w czeskich łaźniach Bahenec oraz Chodovar. Jedna kąpiel kosztuje około 100 zł, ale wrażenia z niej są niezapomniane!

Niekonwencjonalne maseczki i pedicure

Kontrowersyjnym zabiegiem jest pedicure, wykonywany przez małe rybki. Zakazano go już w kilku stanach USA, w wielu innych nadal toczą się debaty. Rybki-pedicurzystki przypłynęły do Ameryki Północnej z Azji, gdzie są niezwykle popularne ze względu na przypisywane im lecznicze właściwości. Doctor Fish, bo tak są nazywane, dbają o stopy bywalców SPA poprzez zjadanie z nich martwego naskórka – wystarczy włożyć nogi do specjalnego akwarium i odczekać kilkanaście minut.
Przeciwnicy takiej alternatywy dla zwykłego pedicuru argumentują, że rybki są niehigieniczne i mogą przenosić wiele chorób, w tym gronkowca złocistego. To jednak nie powstrzymuje mody na „rybich lekarzy”, które są uważane przez panie za zabieg luksusowy i bardzo skuteczny.
Natomiast w japońskim SPA w Nowym Jorku postanowiono wrócić do korzeni i zaoferować klientom sprawdzone metody gejsz na piękną skórę twarzy. Te eleganckie i piękne profesjonalne damy do towarzystwa używały do pielęgnacji jedynie naturalnych składników, z których najważniejszy nosi japońską nazwę uguisu no fun. Brzmi tajemniczo i luksusowo? To tylko chwyt marketingowy salonów kosmetycznych – po polsku można ten składnik przetłumaczyć jako sproszkowane odchody słowika. Maseczka z ptasich odchodów jest bezzapachowa i ponoć regeneruje i wygładza skórę, dodając cerze blasku i witalności.