Kobieta jako kierowca miejski

Jeszcze nie tak dawno kierowcą autobusu, motorniczym tramwaju czy taksówkarzem był zazwyczaj mężczyzna. Dziś widok kobiety, sterującej miejskim pojazdem, nie jest już taki nadzwyczajny. Coraz więcej pań decyduje się na taki fach. Nie ma się co dziwić. Gdzie jest napisane, że jesteśmy gorszymi kierowcami od mężczyzn?

Grunt to odwaga

Bycie kierowcą miejskim nie jest wcale takie łatwe. Po pierwsze dlatego, że pojazd jest duży, większy od samochodu. Po drugie, to zawód bardzo odpowiedzialny. Przywykło się, że motorniczym jest mężczyzna, bo ma więcej siły i więcej wiedzy na temat mechaniki. Okazuje się jednak, że panie wcale nie są gorsze. Powszechnie przyjęło się, że mamy mniejszą orientację w terenie i dość ograniczone widzenie przestrzenne. Nie przystoi się z tym faktem  nie zgodzić. Psychologowie jednak udowodnili, że to właśnie kobiety jeżdżą ostrożniej. Więcej analizują. Układają plany trasy. W komunikacji miejskiej to ważne, bo odpowiadamy za bezpieczeństwo pasażerów. Fakt, że dłużej uczymy się samego prowadzenia pojazdu. Po co się jednak spieszyć, skoro wynagradza nam to jakość zdobytej umiejętności.

Coraz więcej kobiet za kierownicami autobusów

Z dnia na dzień wzrasta ilość przewoźników autokarowych, którzy decydują się na obsadzenie kobiet za kierownicą pojazdu. Tłumaczyć to może fakt, że spora ilość męskich kierowców wyemigrowała do Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Trudno się dziwić – stawki wynagrodzenia są nieporównywalne. Kobiety mają w tym momencie szansę na udowodnienie, że do prowadzenia środka komunikacji miejskiej wcale nie potrzeba tężyzny fizycznej, a znacznie bardziej przydaje się zdrowy rozsądek. Panie mają lepszy kontakt z pasażerami i więcej cierpliwości. To ważne, bo chyba każdemu z nas uciekł kiedyś sprzed nosa autobus, tylko dlatego, że kierowca nie raczył chwilę poczekać. Nawet widząc, że biegniemy. Czy to właśnie kobiety mają większą cierpliwość do mało zdyscyplinowanych pasażerów? Wszystko zależy od człowieka oraz od jego charakteru. Psychologowie są zdania, że to właśnie panie mają większe predyspozycje do wyrozumiałości. Jak jest w praktyce – zapewne każdy z nas inaczej to oceni. Jednak zgodni powinniśmy być w jednym punkcie. Bycie odpowiedzialnym za pojazd komunikacji miejskiej to wcale nie takie proste zadanie…

Podstawowe wymogi

 Żeby zostać kierowcą PKS wystarczy mieć wykształcenie średnie techniczne lub zawodowe i posiadać prawo jazdy kategorii B lub C. W kwestii autobusu wymagana jest kategoria D oraz uprawnienia do przewozu osób. To tyle, jeżeli chodzi o formalności. Reszta zależy od charakteru. Zarząd PKS twierdzi, że kobiety za kierownicą sprawdzają się tak samo dobrze, jak mężczyźni. Dodatkowo są bardziej wyrozumiałe dla pasażerów, co przyczynia się do poprawy ulicznej atmosfery. Może są słabsze fizycznie, ale teraz komunalne firmy przewozowe mają coraz więcej nowoczesnych pojazdów, które prowadzi się łatwiej i bezpieczniej. Nie trzeba być mechanikiem. Nie trzeba samemu zmieniać kół. Tak było dawniej. Najważniejszym zadaniem kierowcy jest po prostu bezpieczne dowiezienie pasażera na miejsce. Praca jednak do łatwych nie należy. Przeciętny kierowca autobusu musi wyjeździć ok. 170-180 godzin w miesiącu. Wstawać bladym świtem – ok. 4 nad ranem, a kończyć pracę blisko północy. Najgorsze, że brakuje motywacji, ponieważ zarobki są niewielkie. Nowicjusze zarabiają mniej niż 2 tys. zł. Trochę więcej w samej stolicy – 2,5 do 3 tys. zł. Czasem dochodzą premie kwartalne.

Nie tylko autobusy i tramwaje

 Kobiety wykazują coraz większą odwagę. Oprócz autobusów i tramwajów prowadzą również taksówki. Panie „taksówkarki” radzą sobie dobrze, lecz na pewno wiąże się to dla nich z większym niebezpieczeństwem. Napadów na taryfiarzy nie brakuje. Zwłaszcza, że godzinny pracy są inne, niż te obowiązujące w środkach transportu miejskiego. Może nie takie regularne i liczne, ale standardem są dyżury nocne. Więcej tłumaczyć nie trzeba.

 Bardzo dobrze, że zarządy transportu miejskiego zwróciły uwagę na możliwości i kompetencje kobiet. Obalamy w ten sposób kolejny stereotyp. W końcu takimi złymi kierowcami nie jesteśmy. Zdarzają się chwile zapomnienia i niczym nieokreślonego rozkojarzenia, ale nie jest to wyłącznie nasza cecha. Najlepszemu kierowcy może przydarzyć się wpadka – bez względu na płeć. Prawda jest natomiast taka, że powinniśmy być dumni ze wszystkich Pań zasiadających za kierownicą. Zwłaszcza z tych, odpowiedzialnych za przejazd innych osób. Brawo – tak trzymać!


Autor: Anna Amelia Filewicz