Obrączka, kredyt, dziecko…

Dlaczego mężczyźni nie chcą otwarcie rozmawiać, jak widzą przyszłość swojego związku? Może po prostu wcale jej nie widzą?

 

Szanowne Czytelniczki!

Chciałabym się z Wami podzielić pewną wątpliwością, która z dnia na dzień coraz bardziej mnie męczy, aż w końcu przerodzi się chyba w obsesję.

Panicznie się boję, że mój facet nigdy się nie oświadczy. Nie chce ze mną na ten temat w ogóle rozmawiać, a wszelkie próby podejmowania tematu zbywa twierdzeniem, że jeszcze mamy czas. Mieszkamy razem od półtora roku, mamy wspólne plany, żeby wziąć kredyt na mieszkanie (teraz gnieździmy się w kawalerce po mojej babci, ale przestaje nam to wystarczać). Mam prawie trzydzieści lat i chcę mieć dzieci. Nie o to chodzi, że muszę mieć do tego ślub, ale po prostu marzy mi się pierścionek, obrączka, biała suknia, wesele…

Liczna rodzina mojej mamy pochodzi spod Łodzi, odkąd mieszkam we Wrocławiu, naprawdę nie widzę ich często i za każdym razem, gdy do nich jadę, chciałabym pochwalić się, że zaraz zmienię stan cywilny. Rodzina mojego faceta nie naciska, ale też chcieliby mieć wnuki.

Może to mój problem, a może powinnam po prostu zajść w ciążę? Przyjaciółki tłumaczą mi, że skoro chcemy wziąć kredyt, to on nas zwiąże mocniej niż jakikolwiek sakrament. No dobrze, ale ani kredytu, ani innego papierka teraz w ręku nie mam. Co będzie, jeśli za dwa lata facet puści mnie w trąbę, a ja zostanę z dzieckiem? I kredytem…

Może są sposoby, żeby wybadać jego plany?