Ratunek dla koni

Bite, maltretowane, przypalane, katowane. Taki los czeka jeszcze wiele koni, które od lat wywożone są na rzeź. Także od nas zależy, jak długo to będzie trwać. Możemy spuścić zasłonę milczenia – bo przecież wygodniej nie wiedzieć, jak naprawdę jest – albo działać.

W sierpniu ubiegłego roku większość mediów w Polsce obiegła informacja o koniu dogorywającym na drodze do Morskiego Oka. Sprawę nagłośniono, a opinia publiczna miała szansę zapoznać się z wieloma podobnymi przypadkami. Znęcanie się nad zwierzętami jest wielopłaszczyznowym problemem. Mamy do czynienia z przemocą, do której dochodzi w zaciszach domów czy gospodarstw. A także z krzywdzeniem w masowy, bardziej zinstytucjonalizowany sposób. Do tej drugiej kategorii z pewnością zaliczyć możemy masowy wywóz koni na rzeź. Jest to bardzo ważna sprawa. Mimo nagłaśniania, problemu do dziś nie rozwiązano. Polska znajduje się w niechlubnej czołówce krajów, w których proceder ten ma miejsce.

Zysk ponad wszystko

Oczywiście, cały proces rozpoczyna się od chęci zysku. Popyt na koninę w krajach Europy Zachodniej utrzymuje się na stałym, wysokim poziomie. Chodzi przede wszystkim o Włochy, w mniejszym stopniu Francję. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest eksport koni z Europy Środkowo-Wschodniej, głównie z Polski, Rumunii. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest zaniżona cena. Konie pochodzą z różnych środowisk. Są to osobniki z urazami, wysłużone, z których właściciel nie ma pożytku. Zdarzają się także konie całkowicie zdrowe, a nawet źrebięta. Bywa, że Polska jest tylko krajem tranzytowym w drodze koni na Zachód. Najbardziej bulwersujące w tej sprawie są metody transportu na rzeź. Pojazdy, którymi przewozi się zwierzęta, przeważnie przez kilka dni, często nie są przystosowane do takich zadań. Ciężarówki są przepełnione, co powoduje wzajemne tratowanie się koni. Na tym nie kończy się ich kilkudniowa gehenna. Podczas przewozu nie wypuszcza się ich z przyczep, nie poi i nie karmi. Często są bite, maltretowane, by były uznane za nieprzydatne. Wiele z nich nie dożywa końca. Te, które docierają na miejsce, są wycieńczone, odwodnione. Niektóre z ludzkich poczynań są wyjątkowo brutalne.

Prawo „na lewo”

Nie ulega wątpliwości, że takie działania są prawnie zakazane. Polska Ustawa o ochronie zwierząt, w artykule 5, wyraźnie stwierdza: „Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania”. Ponadto prawo zabrania też wywozu koni chorych czy rannych poza terytorium kraju. Jeśli chodzi o zapisy unijne, obecnie dość precyzyjnie określają zasady przewozu zwierząt. Brakuje natomiast środków weryfikacji i inspekcji prawa. Zapisy są często bardzo ogólne, tym samym interpretowane w dowolny sposób. Również kary nakładane za łamanie zapisów ustawowych są niewystarczające.

Na ratunek koniom

Na pomoc maltretowanym zwierzętom ruszyło wiele organizacji. Są to między innymi: Fundacja Centaurus, Fundacja Pegasus, Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva, Klub Gaja. Rozpoczęły od zbierania podpisów pod propozycjami zaostrzenia prawa, dotyczącego ochrony zwierząt. Obecnie wiele z nich zajmuje się pozyskiwaniem funduszy na wykup koni z transportów. Organizowane są zbiórki, akcje w mediach. W internecie umieszczane są historie koni, które zostały ocalone, a także tych, którym pomoc jest potrzebna. Organizowane są też akcje edukacyjne, skierowane do młodych ludzi, np. „Pomagamy zwierzętom”. Istnieje możliwość adopcji konia na odległość, między innymi poprzez wsparcie finansowe. Można stać się w ten sposób wirtualnym właścicielem konia. Wiele szkół zaangażowało się w podobne akcje. Zwierzęta, które udało się ocalić, trafiają do schronisk, osób prywatnych, a także przystani, takich jak Przytulisko Ocalenia w Tychach. Część koni, które są już podleczone i podkarmione, odwdzięcza się za okazaną dobroć, np. poprzez pracę przy hipoterapii.

Przyszłość koni

Według Raportu Organizacji Viva, liczba koni wywożonych na rzeź z Polski do Włoch spadła. Jest to bardzo dobry sygnał i wynik wielu lat walki ludzi, którym na sercu leży dobro zwierząt. W ostatnich latach zaostrzyły się wyroki wydawane na osoby znęcające się nad zwierzętami. Jest to kolejny krok na drodze do uwrażliwienia ludzi na los uciemiężonych stworzeń. Wiele jest jeszcze w tej materii do zrobienia. Członkowie organizacji walczą o skreślenie koni z listy zwierząt rzeźnych. Byłby to niewątpliwie kamień milowy w sprawie ochrony przed ich niehumanitarnym traktowaniem. Niestety, mamy do czynienia ze zjawiskiem na skalę światową. Oprócz Polski proceder kwitnie m.in. w Rumunii, Rosji i krajach Ameryki Łacińskiej. Nie możemy jednak pozostać obojętni na cierpienia żadnych zwierząt. Również my sami możemy przyczynić się do polepszenia losu wielu z nich! Najprościej poprzez wsparcie finansowe dla wielu organizacji, które na nie czekają. Możemy też wziąć czynny udział w organizowanych przez obrońców praw zwierząt protestach i pomagać przy ich wykupie. Nie zapominajmy o tym!