Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i mam wrażenie, że coraz mniej w nim miejsca dla ludzi, coraz więcej – dla samochodów.

W miejskiej przestrzeni publicznej odczuwamy to na każdym kroku: auta znajdują się wszędzie. Zaparkowane na chodnikach odbierają miejsce pieszym. Przestrzenie między blokami są zajmowane przez maszyny mieszkańców – zmniejsza się przestrzeń dla dzieci. Dorośli denerwują się korkami i brakiem miejsc parkingowych. Wielopasmowe drogi i przejścia podziemne znacznie ograniczają możliwości poruszania się osobom starszym i niepełnosprawnym.
Przestrzeń miejska staje się coraz bardziej podporządkowana terenochłonnym samochodom. Warto wiedzieć, że przewiezienie tej samej liczby osób autami wymaga ponad cztery razy więcej przestrzeni niż autobusami, dziewięć razy więcej niż rowerami i 11 razy więcej niż tramwajami. Z problemem zatłoczenia walczy się poprzez budowę nowych dróg, a także poszerzanie starych. Niestety takie postępowanie często jeszcze bardziej wzmaga ruch samochodowy. Jest to pozorne ułatwianie życia mieszkańcom, ale w konsekwencji powoduje obniżenie jakości przestrzeni publicznej miast. Tereny, które mogłyby być miejscami spotkań ludzi, stają się skupiskami maszyn.
Skuteczniejszym środkiem walki z autami okazuje się zamykanie pasów dla nich przeznaczonych na rzecz miejsca dla środków komunikacji miejskiej, rowerów, a nawet pasów zieleni. Wiele zachodnich miast Europy wprowadza również kary za wjazd do centrum. W Polsce, niestety, trwa jeszcze fascynacja samochodami.
Niezbędne jest, aby w miastach znowu ważni byli ludzie, a nie samochody i budynki. Podróż autem ogranicza naszą przestrzeń, zdolności poznawcze, a co więcej, relacje z innymi. Ludzie chodzący piechotą znają się choćby z widzenia, zaś ludzie w samochodach są dla siebie anonimowi. Oczywiście, bardzo często poruszanie się po wielkim mieście jest utrudnione, co stwarza pozory konieczności podróży samochodem, podczas gdy w pobliżu są doskonałe warunki do wybrania alternatywnie komunikacji miejskiej lub roweru.
Zapominamy, że parkujemy na chodnikach bądź skwerach, które dawniej służyły za miejsca sąsiedzkiej aktywności. Dziś samochody niszczą dawne promenady i bulwary, miejsca spotkań, poza tym hałasują i zanieczyszczają powietrze spalinami. Chodniki są zmniejszane przez barierki, a ludzi przeniesiono do podziemnych przejść i na kładki nad drogami. Odebrano nam miejsce, bo stając się mobilnym społeczeństwem, przestaliśmy chodzić.
Maszyny takie jak samochody to wytwór człowieka. My, jako mieszkańcy miast, kupujemy auta w coraz większej ilości. Potem jednak wielu z nas krytykuje korki i brak miejsc parkingowych, a co więcej, brak miejsc spotkań i rozrywki, które zajęte są właśnie przez samochody. Dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie własnego wpływu na ten problem, a przede wszystkim faktu, że my – użytkownicy przestrzeni – jesteśmy w stanie, a nawet powinniśmy rozwiązywać konflikt maszyna – człowiek.
Samochody są ruchomym elementem przestrzeni, który znacznie wpływa na estetykę miejsca. Znany socjolog Aleksander Wallis mówi tak: „miasto stanowi zgromadzenie ludzi zebranych dla szczęśliwego życia”. Definicja ta dowodzi, że w mieście najważniejsi są ludzie, a reszta elementów przestrzeni, takich jak auta, ma im służyć, byśmy nie stali się niewolnikami maszyn.
Pomyślmy o tym za każdym razem, kiedy wychodzimy z domu. Czy naprawdę tak trudno zrezygnować z samochodu? Trzeba się przełamać, do czego serdecznie zachęcam!
Pozdrawiam Czytelniczki i Czytelników.
Kamila