Święta na rowerze

Boże Narodzenie – uroczyste obiady, kolacje. Spotkania w gronie rodzinnym. Pogawędki przy stole. Co jeszcze? Dużo pracy związanej z podawaniem kolejnych posiłków. A czy zastanawiałyście się, co jeszcze można robić w tym szczególnym czasie?

Pierwszy dzień Świąt 2009 roku, Warszawa, godzina 18.00. W jaki sposób można spędzić ten wieczór? Jedni zapewne zasiadali do kolacji. Inni, korzystając z ciepłego dnia, udali się na warszawską Starówkę. Na Placu Zamkowym wszędzie spacerujące tłumy. W parach, w gromadach, z dziećmi. Gwar, pisk, radość. Jeszcze inni pod Kolumnę Zygmunta przybyli na dwóch bądź ośmiu kółkach (rolkach). Powód? Warszawska Masa Krytyczna, rowerowa impreza odbywająca się w każdy ostatni piątek miesiąca.

Trochę historii

Pierwsza Masa Krytyczna w Warszawie odbyła się w 1998 roku. Impreza ta jest organizowana przez wolontariuszy, którzy chcą rozpowszechnić rower jako środek transportu miejskiego. Innymi celami organizowania Masy jest propagowanie bezpieczeństwa na drodze, a także przyciągnięcie uwagi urzędników, aby Warszawa stała się przyjaźniejsza rowerzystom. 25 grudnia 2009 r. przejazd promował brukselskie rozwiązanie otwarcia większości ulic jednokierunkowych na dwukierunkowy ruch rowerów. Na dworze ok. 5 stopni powyżej zera. Jak na grudzień – bardzo ciepło. Jak na jazdę na rowerze – już nie bardzo. Do tego chłodny wiatr. Co spowodowało, że ci ludzie wybrali bardziej aktywny sposób spędzenia tego czasu?

Rozmowa z Gosią, młodą rowerzystką w stroju Świętego Mikołaja

D.Z.: Od jak dawna jesteś uczestniczką Masy Krytycznej?

Gosia: Od ponad roku.

D.Z.: Dlaczego tu przyjechałaś?

Gosia: Trenuję kolarstwo i uwielbiam jeździć na rowerze.

D.Z.: Od dawna trenujesz?

Gosia: Pół roku.

D.Z.: Jakieś osiągnięcia?

Gosia: Jak dla mnie nie duże, ale są. Przeważnie wygrywam na etapach w Mazovii.

D.Z.: Dzisiejsza pogoda nie przeszkadza w jeździe?

Gosia: Nie jest wcale tak zimno. Wystarczy odpowiednio się ubrać. Trochę cieplej niż na normalną jazdę rowerem. Ze względu na dużą grupę ludzi jeździ się powoli. Ja mam na sobie strój kolarski. Wystarczy jednak sweter, kurtka. Warto także mieć przy sobie coś przeciwdeszczowego. Na wszelki wypadek.

Masa dla wszystkich?

Mocniej zawiało. Opatulam się dokładniej szalikiem. Czapkę naciągam głębiej na uszy. Czy w Masie mogą brać udział tylko osoby młode, intensywnie trenujące? Dlaczego warto pocić się nawet w trakcie Świąt? Jeszcze dwa dni wcześniej wielu warszawiaków poszukiwało prezentów. Jeszcze wczoraj ręce były pełne świątecznych przygotowań. Nie przyjemniej, po tej całej bieganinie, byłoby oddać się cudownemu nicnierobieniu? Na te i inne pytania poszukam odpowiedzi wraz z moimi następnymi rozmówczyniami.

Masa – łączy pokolenia. Rozmowa z Barbarą (matką) i Dorotą (córką).

D.Z.: Od jak dawna jeździcie na Masę?

Dorota: Od około dwóch lat.

D.Z.: Dzisiejsza trasa ma wynosić około 20 kilometrów. Czy to dla was dużo?

Dorota: Niedużo. W lecie trasy wynoszą 30–40 km. Zdarzają się też dłuższe.

D.Z.: Czy bierzecie udział w Masie niezależnie od pogody?

Dorota: Oczywiście, że tak! Zawsze sprawdzamy wcześniej prognozę. Wtedy wiadomo, jak się ubrać. W takie dni, jak dzisiejszy, warto zabrać ze sobą czapkę.

Barbara: Rok temu padał śnieg. W trakcie trasy trzy razy się przebierałyśmy. Mimo to i tak byłyśmy całkowicie przemoczone. Jednak na każdej Masie atmosfera jest fantastyczna. Żal byłoby zrezygnować ze względu na pogodę.

D.Z.: Nawet ze względu na świąteczny dzień?

Barbara: Nawet. Jest to, moim zdaniem, naprawdę ciekawy pomysł na spędzenie świątecznego wieczoru. Jak już mówiłam, atmosfera jest cudowna. Miło jest skorzystać z takiej odskoczni od świątecznej bieganiny. Mięśnie się męczą, ale za to człowiek odpoczywa psychicznie. Poza tym spala tłuszcz z wczorajszego i dzisiejszego obżarstwa (śmiech).

D.Z.: Czy każdy może wziąć udział w Masie?

Barbara: Tak, jestem jedną ze starszych pań rowerzystek (śmiech). Córka mnie w to wciągnęła. Uważam, że jazda na rowerze jest sportem dla wszystkich. Pomimo zmęczenia czuję się zawsze dużo młodsza. Jeśli chodzi o nowe osoby na Masie, zazwyczaj wracają po pierwszym razie. Chyba, że ktoś się zrazi.

D.Z.: W jaki sposób można się zrazić?

Barbara: Wiadomo, zawsze może wystąpić jakaś kraksa. Jednak najczęstszym powodem zniechęcenia jest ból mięśni. Na pewno nie tempo. Ono naprawdę nie jest duże. Jeśli ktoś nie daje rady z długością trasy, to w każdej chwili może się odłączyć i wrócić do domu. Na pewno początkującym odradzam Nocne Masy. Oczywiście frajda jest na nich wcale nie mniejsza, ale ze względu na mniejszą liczbę uczestników i puste ulice tempo jest odpowiednio większe. Na pierwszy raz polecam wybrać Masę odbywającą się w miesiącach wiosenno-letnich.

Ruszyli

Godzina 18.20. Kolumna zaczyna się formować i wszyscy z uśmiechami ruszają naprzód. Na przedzie jadą rolkarze. Za nimi riksza, z której wydobywają się dźwięki wesołej muzyki. Za rikszą rowerzyści. Przed nimi trasa dość zakręcona, zahaczająca o praskie uliczki.

Przejazd zajął około półtorej godziny. Z daleka już było słychać zbliżającą się muzykę. Tym razem podchodzę do dziewczyny, częstującej pozostałych uczestników masy ciastkami.

D.Z.: Zmęczona?

Ania: Nie, już więcej się jeździło.

D.Z.: Jeździsz regularnie, niezależnie od pogody?

Ania: Teraz już tak. Kiedyś tylko w ciepłe miesiące, ale tak naprawdę to jest tylko kwestia odpowiedniego ubrania się. Po powrocie do domu ciepła kąpiel, herbatka, żeby nie zachorować.

Rozmowa z dwiema przyjaciółkami

D.Z.: A wy, dziewczyny, zmęczone?

Ania: Nie, krótka trasa. Dosyć szybka.

D.Z.: Tempo duże było?

Weronika: Około 14–16 km/h.

Ania: Szło sprawnie, bez dziur.

D.Z.: Czy według was wzięcie udziału w Masie wymaga jakiegoś specjalnego przygotowania?

Weronika: Każdy da radę, bez żadnego treningu.

Ania: Oczywiście. Przyjeżdżają osoby starsze, rodzice z dziećmi. Każdy może jechać tyle, ile da radę.

Radosne zakończenie

Na zakończenie Masy, po przeliczeniu uczestników, zostaje podana informacja – w przejeździe wzięły udział 152 osoby. Wśród dźwięków muzyki i radosnego gwaru wszystkim uczestnikom rozdano odblaski do naklejenia na rower. Przez cały rok, po każdej Masie można było kupić szprychówki. Są to pamiątkowe karty, w każdym miesiącu z innym wzorem. Z pozyskanych funduszy organizowane są kolejne Masy. Na posiadaczy wszystkich szprychówek z tego roku czekały koszulki. Jeszcze długo po zakończeniu imprezy tu i ówdzie można było spotkać rozmawiających rowerzystów. Chciałabyś zostać uczestniczką Masy? Szczegóły poznasz na stronie www.masa.waw.pl. Dlaczego warto wziąć udział w Masie Krytycznej? Większość odpowiadała: „bo można wjechać rowerem, tam gdzie normalnie się nie wjedzie!”.


Autor:Dominika Zaporska