Wątpliwa rzetelność ZTM

Komunikacja miejska powinna być instytucją zaufania publicznego, niestety, z pewnością nią nie jest. Dlaczego tak się dzieje, skoro ZTM to tak znakomita instytucja, jak wynika z wielu danych zamieszczonych na stronie internetowej?

ZTM przewozi w końcu 2 500 000 pasażerów każdego dnia, 220 linii jeździ po 4000 km linii komunikacyjnych, a po drodze zatrzymuje się na 4500 przystankach. W sumie w stolicy mamy 1400 autobusów, 400 tramwajów, 30 pociągów metra i sześć składów Szybkiej Kolei Miejskiej pozostających w ciągłym ruchu i szczycących się 99% niezawodności oraz 92% punktualności.

 Cel – szczytny, wykonanie – marne 

Od 1 listopada 1992 roku Zarząd Transportu Miejskiego, działając w imieniu miasta stołecznego Warszawy, postawił sobie kilka zadań, takich jak: analiza potrzeb mieszkańców,  dostosowanie przebiegu tras pojazdów komunikacji miejskiej do ich oczekiwań czy chociażby dobra organizacja komunikacji miejskiej.

Niestety, wszystko wygląda tak pięknie tylko w statucie ZTM, ponieważ w praktyce nie widać analizowania potrzeb pasażerów ani dostosowania tras do ich oczekiwań, a tym bardziej ponad 90% niezawodności i punktualności.

Nieprzydatne rozkłady

Pojazdy komunikacji miejskiej jeżdżą według rozkładów jazdy, co na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się logiczne, jednak w praktyce wygląda to inaczej. Autobusy spóźniają się nawet na pierwszy przystanek za zajezdnią. Pasażerowie nieraz czekają na pojazd, który może wcale się nie pojawić. Nic dziwnego, że wzrasta ich oburzenie, kiedy kolejne spóźnienia skutkować mogą zwolnieniem z pracy. „Na dobrą sprawę, rozkłady jazdy są zbędne, rzadko zdarza się, by autobusy przyjeżdżały punktualnie” – stwierdza jeden z pasażerów. Taki brak punktualności komunikacji miejskiej budzi ostrą krytykę mieszkańców stolicy: „Człowiek wychodzi z domu, jedzie do pracy, ale na autobus czeka pół godziny, tracąc swój czas i  nerwy. Dlaczego kierowca, którego widzimy na zajezdni, przyjeżdża na przystanek 15 minut spóźniony?” – pytają pasażerowie. Przecież nikt nie chce wychodzić z domu pół godziny wcześniej tylko dlatego, że autobus może się spóźnić. Codzienne ryzyko – iść na przystanek już, czy poczekać, może zdarzy się cud i tym razem będzie punktualnie? Śmieszne? Raczej przerażające. To jednak nie wszystko.

Ignorowanie pasażerów

Często zdarza się, że zamiast się spóźniać, pojazdy przyjeżdżają wcześniej, nie czekając na pasażerów, chociaż powinny. Albo stojąc na przystanku i przy okazji na czerwonym świetle zamykają drzwi i nie wpuszczają pasażerów. Kierowcy często omijają przystanki, ponieważ nie znają swoich tras, a także nie zatrzymują się na przystankach na żądanie. Ignorują także zakazy palenia i używania telefonu komórkowego w swoich kabinach, tłumacząc, że to dotyczy pasażerów, a nie ich.

Zmiany w rozkładach – prawda czy fikcja?

18 czerwca bieżącego roku, w piątek, po godzinie 22 zamknięto al. Solidarności na wysokości dwóch przystanków – Wola Ratusz i Kino Femina. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że informacja o wyłączeniu przystanków w kierunku Pragi nie pojawiła się dosłownie nigdzie. Ani w autobusach jeżdżących na tej trasie, ani na stronie internetowej ZTM nie zamieszczono choćby wzmianki o objazdach czy przeniesieniu przystanków. Dopiero następnego dnia, rano, pojawiły się informacje o zmianach. To przynajmniej 12 godzin za późno. Przecież remont nawierzchni na jednej z głównych tras w centrum Warszawy nie zaczął się z nikąd. Nikt ot tak sobie nie zamknął ulicy, ktoś na pewno o tym wiedział, tylko zapomniał podzielić się swoją wiedzą z pasażerami komunikacji miejskiej.